Trudno w to uwierzyć, ale tak, zostały tylko 4 dni do mojego lotu! Dzisiejszego już nie liczę.
Początkowo chciałam zrobić więcej updateów, ale pomyślałam, co ja będę pisać, że kupiłam jakieś ubrania, walizkę, czy też doszedł do mnie jakiś prezent dla rodziny. Nie byłoby też na to czasu, bo pracowałam w firmie taty i zarabiałam na większe kieszonkowe do Kalifornii. Dzięki temu czas szybko mi zleciał nawet nie wiem kiedy. To były najkrótsze i zarazem najbardziej pracowite wakacje w moim życiu. Nie no jeszcze nie koniec wakacji, bo po przylocie będę miała jeszcze 2 tygodnie wolnego zanim zacznie się szkoła.
Tak serio, to te ostatnie dni dłużą mi się najbardziej. Chciałabym już siedzieć w samolocie i zacząć przygodę. 10 miesięcy poza domem - nadal to trochę niepojęte.

Też mi się już mega dłuży. Miłego lotu i spotkania z host rodziną.
OdpowiedzUsuń