![]() |
| Hello USA! |
Jest 4:30 rano, walizki spakowane i już czekają w samochodzie. Zaczynam swoją podróż na wymianę. Ciężko uwierzyć, że wrócę tu dopiero za 10 miesięcy. W sobotę była impreza pożegnalna ze znajomymi, w niedzielę z rodziną. Wczoraj miałam załamkę, bo dotarło do mnie, że nie zobaczę tych ludzi przez tak długi okres, ale dziś jestem totalnie podkręcona i cieszę się na tę podróż.
Drogę do Warszawy przegadałam z rodzicami. Na lotnisku spotykamy się z moim bratem i musimy jeszcze czekać, aż będę mogła oddać bagaż. W końcu nadchodzi chwila i żegnam się ze wszystkimi.
Lot mam na całe szczęście bezpośredni Warszawa - LA. Startujemy z opóźnieniem. Jest ok, przesypiam jakieś 3 godziny z 12, bo tyle trwa cały lot. Przez resztę czasu, oglądam filmy.
![]() |
| Nad Kalifornią |
[To piszę już dziś, bo totalnie nie miałam czasu, żeby to wcześniej dokończyć]
Wylądowaliśmy z lekkim opóźnieniem. Przez zmianę czasu trochę nie ogarniałam. W Polsce była wtedy chyba 23:00, co mój organizm czuł, bo chciało mi się strasznie spać. Rozmowa z celnikiem poszła szybko ale, był jakiś problem, więc czekałam pół godziny na walizkę, bardzo się stresując.
I w końcu to się wydarzyło. Spotkałam moją host rodzinę. Byli wszyscy i było bardzo miło. Ostatnio nie mogłam się już doczekać tej chwili, a teraz w końcu tu jestem.
![]() |
| LAX |
Pojechaliśmy do domu, gdzie zostawiłam bagaże i obejrzałam dom. Zapytali, czy mam siłę, żeby wybrać się jeszcze na obiad? Okazało się, że jednak miałam, bo po drodze się rozbudziłam. Pojechaliśmy do Santa Monica, bo to tuż obok nas. Zjadłam pierwszego burgera i wypiłam milkshake'a - było naprawdę dobre. Poszliśmy jeszcze na spacer, zobaczyliśmy zachód słońca i wróciliśmy do domu.
![]() |
| Pycha! |
![]() |
| <3 |
![]() |
| Miłość od pierwszego spojrzenia |
W czwartek obudziłam się o 4 rano i już nie zasnęłam. Po śniadaniu pojechałyśmy z host mamą i Avery do szkoły, gdzie wybrałam przedmioty. Później w domu się rozpakowałam i pojechaliśmy na kolacje do brata host taty.
4 sierpnia miało być orientation w szkole, ale przenieśli je na 9, więc nie pojechaliśmy nad jezioro Tahoe (so sad). Mieliśmy jechać 10, ale tato host mamy trafił do szpitala, więc zostaliśmy (również so sad, ale jest już lepiej i niedługo host dziadek ma wrócić do domu). Jakoś mocno nie żałuję, bo tutaj jest równie dużo do zobaczenia i codziennie nadal czuję się, jakbym była na wakacjach.
![]() |
| Nasz dom |
![]() |
| i basen z tyłu domu |
![]() |
| okolica |
Dziś pół dnia siedzieliśmy z Avery na basenie razem z bliźniakami. Na razie stwierdzam, że fajnie jest mieć więcej host rodzeństwa, a 3 lata różnicy między nami nie jest aż tak widoczne. Po południu przyjechała po nas przyjaciółka Avery i pojechałyśmy pokręcić się po plaży.
W środę pierwszy dzień szkoły!









Jakie przedmioty wybrałaś? Zawsze mnie to najbardziej ciekawi :)
OdpowiedzUsuń