Ta liczba robi wrażenie. Naprawdę tylko tyle dni zostało do mojego lotu! Bilety mam kupione na 3 sierpnia i lecę bezpośrednio z Warszawy do LA.
Za kilka dni mam wizytę w ambasadzie, co już ostatecznie przybliży mnie do tego wyjazdu. To jest takie nierealne i aż nie mogę uwierzyć, że dzieję się to tak szybko. Niedawno był kwiecień, kiedy pisałam tu o moim placemencie, a już jest prawie lipiec i wylatuję za nieco ponad miesiąc.
Na szczęście jestem teraz zajęta, pomagam tacie w firmie, żeby trochę zarobić na kieszonkowe do Kalifornii, więc nie mam czasu myśleć o tym, jak niewiele czasu już zostało.
W wolnym czasie nadal piszę z host rodziną i staram się kupić dla nich prezenty, oraz to wszystko, co zamierzam ze sobą zabrać. Najłatwiej kupić coś host mamie i siostrze, ale problem mam z host braćmi i host tatą. Nie chcę kupować, jakichś pierdół, które odłożą i więcej po to nie sięgną, tylko coś, co im się przyda. Jeśli macie jakieś pomysły, to piszcie w komentarzach ;)

Wiem, co czujesz, bo sama dopiero co dostałam placement i muszę wszystko załatwić, a w między czasie pojechać jeszcze na wakacje, załatwić wizę, prezenty i masę mniejszych rzeczy.
OdpowiedzUsuńCo do prezentów, to chyba najlepiej dowiedzieć się, czym się każda osoba interesuje, to może pomóc w wyborze prezentów ;)
Tak, pogodzić wszystko nie będzie łatwo, a czas tak szybko leci.
UsuńJeszcze raz gratuluje placementu :D
Zazdroszczę, ja nawet jeszcze nie mam placementu. Btw, twój jest super :)
OdpowiedzUsuńDzięki. Na pewno niedługo się doczekasz ;)
Usuń